Test podkładu: Dr Irena Eris Provoke Radiance (rozświetlający) 110 Ivory
Witajcie kochani!
Dzisiaj mam dla Was kolejny test podkładu.
Tym razem na tapetę (hehe) poszedł podkład Dr Ireny Eris, na którego skusiłam się dość niedawno. W moim przypadku była to wersja rozświetlająca w najjaśniejszym odcieniu.
No to zaczynamy!
Zoom na twarz:
Widać na niej wiele przebarwień, zaczerwienienia, popękane naczynka, otwarte pory... Jestem w trakcie kuracji kwasami i nie dość, że moja buzia prezentuje się fatalnie, to przy kwasach ciężko jest stworzyć dobry i trwały makijaż. Kto używał ten wie!
Jak w tych ekstremalnych warunkach poradził sobie fluid Dr Ireny Eris?
Przede wszystkim:
- Wytrzymuje na mojej, aktualnie odrzucającej wszystko, buzi naprawdę długo! Przy teraźniejszej pielęgnacji żaden podkład nie wygląda u mnie nieskazitelnie od rana do wieczora. Trwałość tego mogłabym porównać do L'oreal'a True Match,
- Nie waży się, nie ciemnieje i nie zbiera w zmarszczkach, co powoduje, że estetyka makijażu jest stale zachowana,
- Ma świetną, kremową konsystencję, która powoduje, że aplikacja podkładu jest dla mnie czystą przyjemnością, podczas nakładania czuje się jakbym używała mocno odżywczego kremu,
- Naprawdę jest rozświetlający! Daje piękne wykończenie - bezdrobinkowy "glow" - na buzi. Nie jest to "świńskie" świecenie się, ani kula dyskotekowa, tylko, wyglądający niesamowicie naturalnie blask, co możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej, jednakże...
- Jego formuła, co zdawałoby się być oczywistym, podkreśliła widoczność moich porów,
- Najjaśniejszy kolor jest o ton za ciemny. Co prawda jestem ekstremalnie biała, ale Revlon Colorstay 150 Buff jakoś daję radę...,
- Ale ma za to dobry mix barwników: nie jest ani za żółty, ani za różowy. Kolor zdecydowanie nazwałabym neutralnym.,
- Mimo użycia flat top'a, nie uzyskałam 100% krycia, owszem podkład to nie korektor, aczkolwiek wspomniane wcześniej produkty mają moim zdaniem lepsze krycie. Próbowałam również aplikować go Beauty Blenderem jednakże, mimo zmniejszenia widoczności porów, krycie było praktycznie żadne,
- Podkład częściowo zastyga na buzi. Nie odważyłam się nosić go bez przypudrowania, ponieważ mam nieodparte wrażenie, że po godzinie wszystko by ze mnie spłynęło,
- Ma wysoką cenę, bo kosztuje ok. 80 zł.
Pełny makijaż
Podsumowując: Miałabym problem z oceną tego podkładu, gdyby nie to, że mogę porównać go z wersją matującą, która jest, w moim odczuciu, lepsza. Wersja rozświetlająca silnie urzekła mnie swoim wykończeniem, kremową konsystencją i komfortem noszenia. Mogłabym nawet stwierdzić, że urzekła mnie tymi elementami. Jednakże podkreślone pory i za ciemny odcień dyskwalifikują ten produkt u mnie, na ten moment, kompletnie. O ile uporam się z moim niedoskonałościami, to myślę, że latem moglibyśmy się bardzo, ale to bardzo polubić. (Może chcecie powtórny test w tym okresie?)
Uważam, że sprawdzić się może u osób, które nie mają widocznych porów i mogą pochwalić się suchą lub mieszaną cerą, lubią rozświetlające wykończenie i mogą pozwolić sobie na coś droższego w zamian za niesamowity komfort noszenia.
Jeżeli macie ochotę, z chęcią zaprezentuje Wam za jakiś czas wersję matującą.
Miałyście do czynienia z tym podkładem?
Może macie swojego ulubieńca z rozświetlającym wykończeniem?
Dajcie znać, z chęcią wypróbuje podkłady tego typu, kiedy zakończę już swoją kuracje. :)
Dajcie znać, z chęcią wypróbuje podkłady tego typu, kiedy zakończę już swoją kuracje. :)

Moim zdaniem bardzo ładnie wygląda na skórze :). Również jestem w trakcie kuracji z kwasami i moja cera niesamowicie kaprysi! Irytujące.
OdpowiedzUsuńZa kazdym razem jak czytam swieze posty... to najpierw nie moge wyjsc z podziwu jaka jestes sliczna! Masz piekna urode, taka naturalna - zazdroszcze ;) A sampodklad zaciekawil mnie :) narazie jednak zakochalam sie w revlonie colorstay, ale jak wykoncze go to moze sie skusze na ten :)
OdpowiedzUsuńOj tez mam podobne problemy na twarzy. Zupełnie nie wiem od czego ale próbuje z tym walczyć a jak sie nie uda to dermatolog czeka :)
OdpowiedzUsuńMoim zdaniem podkład na Twojej buzi wygląda ładnie i chyba troszkę przesadzasz z opinią swojej cery - nie wygląda źle :)
OdpowiedzUsuńcudo! pupcia niemowlaka :)
OdpowiedzUsuńAleż ślicznie buźka Twoje wygląda w pełnym makijażu :)
OdpowiedzUsuńJa jednak chyba bym wolała tę wersję matującą :)
OdpowiedzUsuńwersję matującą bym chętnie wypróbowała, też jestem w trakcie terapii kwasami i znam ten ból :(
OdpowiedzUsuńJesteś przepiękna, a co do podkładu to jest dosyć drogi. Za tą cenę będę miała 4 buteleczki podkładu Pierre Rene - Skin Balance.
OdpowiedzUsuńBardzo fajny efekt. Na razie mam sporo podkładów, ale może kiedyś kupię ten
OdpowiedzUsuńBardzo fajnie się prezentuje i ma naprawdę bardzo fajne krycie :)
OdpowiedzUsuńPodkłady rozświetlające kojarzyły mi się z formułami raczej dość słabo kryjącymi, a ten jednak spisał się dobrze. Ja również jestem fanką Twojej urody. Naprawdę jesteś szczęściarą, że tak świetnie prezentujesz się bez makijażu, co jest w dużej mierze zasługą Twoich obłędnych rzęs. Potrafią u Ciebie zrobić praktycznie cały makijaż...Stosujesz jakieś odżywki czy coś w tym stylu, że są takie ładne?
OdpowiedzUsuńCałkiem ładnie wygląda na skórze, szkoda jednak, że nie ma jaśniejszej wersji, bo dla mnie też raczej byłby ciut za ciemny.
OdpowiedzUsuńSiadł by mi :)
OdpowiedzUsuńNie próbowałam tej firmy, mam podobne problemy z cerą, teraz używam Effeclaru Duo + (polecam) i dobrze sprawdza się u mnie tej podkład http://serceczyrozum-kosmetyczne.blogspot.com/2015/04/prawie-jak-druga-skora-match-perfection.html?showComment=1429038717463#c2758984182120965709
OdpowiedzUsuńA czy kolorystyka wersji matującej i rozświetlającej jest taka sama?
OdpowiedzUsuń