Tłusty łupież i wypadanie włosów - Vichy Dercos.


Ze względu na moje (nie takie) ostatnie problemy z włosami, musiałam zmienić całą ich pielęgnacje, czyli wszystkie kosmetyki do włosów. Prócz leków przepisanych na receptę pojawił się u mnie ogólnodostępny szampon firmy Vichy. 


Produkt ten ma pomagać w walce z łupieżem - i tu ważna informacja - głównie tłustym. Na forach i KWC jest on jednym z najbardziej polecanych do tego typu łupieżu.  Jeśli wypadają Wam włosy w nadmiernej ilości, to sprawdźcie czy na cebulkach nie ma takich tłustych „czopków”, które można zdjąć. Jeśli tak, to oznacza to że macie łupież tłusty i może być on przyczyną wypadania.

Niestety ten typ tak ma, że jest  zdecydowanie cięższy do pozbycia się i pielęgnacji, niż łupież suchy. Dlatego też można go się wyzbywać tylko i wyłącznie przeznaczonymi do tego kosmetykami.

Skąd się bierze? O tym więcej poczytacie na innych stronach internetowych. U mnie tak naprawdę może to być przyczyna wszystkiego, więc niestety nie mogę Wam powiedzieć od czego powstał u mnie.

Przechodząc do recenzji:
Szampon stosujemy w częstotliwości takiej jakiej nasze włosy wymagają. Nie możemy pozwolić sobie na za długie niemycie włosów, ponieważ z dnia na dzień zbiera nam się więcej bakterii i zanieczyszczeń w tym obszarze, co potęguje objawy. Ja swoje włosy myje co 2 dzień.
Produkt rozprowadzamy dobrze na głowie, wykonując masaż skóry głowy i pozostawiamy na 2 minuty. Kuracja trwa 4 tygodnie, a następnie robimy sobie przerwę na 6 tyg. Po czym dla utrzymania efektu wracamy do szamponu. – Tak zaleca producent. Ja oczywiście nie wierząc producentom (to samo mam z maseczkami do twarzy) zostawiam szampon na dłużej. Zazwyczaj biorąc prysznic jest to pierwsza czynność jaką wykonuję, a włosy spłukuję na chwilę przed wyjściem spod, czyli 5-10 min.  Co do częstotliwości powracania do kuracji, to zapewne będę się tego trzymać, ponieważ nie chcę aby problem powrócił.

Jeśli chodzi o właściwości myjące szamponu, to moim zdaniem daje podobny efekt jak szampony do włosów przetłuszczających się, trochę plącze włosy i dosyć mocno je oczyszcza. Niestety nie zauważyłam chociażby minimalnego uniesienia włosów, co może jest i małym minusem, ale wiadomo że w tym momencie traktuje ten produkt jako lek, a nie kosmetyk dzięki, któremu te włosy mają wyglądać bombowo. Żeby wyglądały muszą być zdrowe. 

Wydajność niestety jest przeciętna, a ze względu na cenę spodziewałam się trochę większej. Swojego szamponu używam już 2-3 tygodnie i zostało mi jeszcze pół butelki, a włosy mam krótkie. Z tego też wynika, że jedno opakowanie starczy na całą kuracje.

Jak z najważniejszym punktem? A no radzi sobie. Zdecydowanie sobie radzi. Pokładałam w tym kosmetyku wieeelkie nadzieje i chyba po raz pierwszy przy tak dużych wymaganiach, jakiś produkt leczniczy je spełnił. Używam również leków przepisywanych na receptę (w tym hormonów i sterydów (!)), które kosztują kosmiczne pieniądze i na razie żaden nie pomógł mi tak, jak główny bohater dzisiejszego posta. Po pierwszych 3-4 myciach widoczne były największe efekty, następnie łupież schodził coraz wolniej, a aktualnie mam go na głowie nie więcej niż ¼ tego co miałam. 

Niestety jeśli chodzi o wypadanie, to różnicy aż takiej znacznej nie widzę, ale daje sobie i temu wszystkiemu jeszcze czas, aż moje włosy i głowa załapią, że jest coś nie halo. 

Podsumowując: Ten szampon dał mi nadzieję na lepsze jutro. :) Nawet nie macie pojęcia jak przejmuje się każdym włoskiem, który leci mi z głowy, a przy tych ilościach spędza mi to sen z powiek. Moje włosy to część mnie i ciężko by mi było bez nich. Ale czuje, że jestem na dobrej drodze. Szkoda tylko, że nie niweluje wypadania w takim stopniu jakbym tego chciała. Jeśli on nie pomoże, to z pewnością wypróbuje Dercos przeznaczony dla włosów wypadających.
Z całego serca polecam osobom, które borykają się z problemem tłustego łupieżu.

Używałyście? Macie jakieś inne sposoby na tłusty łupież? Podzielcie się!
Buziaki. :*

P.S.: Za kolejne 2-3 tygodnie zrobię update tej recenzji. :)

Komentarze

  1. u mnie dawał radę, ale niestety na krótką metę ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co Ty? Nie strasz mnie! A co oznacza "na chwilę" ?

      Usuń
  2. ja byłam u dermatologa i nie stwierdził u mnie łupieżu, aczkolwiek kazała stosować nizoral raz w tygodniu :/ Bez efektów. Skóra głowy nadal swędzi i wypadają mi włosy z cebulkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nizoral jedyne co mi zrobił, to rozjaśnił moją czerwoną farbę...

      Usuń
  3. zapraszam na wyprzedaż szafy na moim blogu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja ratowałam się szamponem Vichy Dercos, wtedy gdy bardzo wypadały mi włosy. Miałam wersję z czerwoną naklejką. I, na szczęście, pomógł. Problemu już praktycznie nie mam. Mimo to, zdarza mi się raz na dwa/trzy tygodnie, profilaktycznie umyć nim włosy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I właśnie tą chce kupić jeśli mi ten nie pomoże do końca. :)

      Usuń
  5. Słyszałam bardzo dobre opinie o szamponie Catzy. Nie mogę natomiast polecić słynnego Nizoralu - u mnie znacznie nasilił łupież, włosy miałam całe w białych płatkach. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do Catzy na razie się jakoś nie ciągnę, ale nie mówię nie.
      U mnie nizoral wypłukał tylko farbę do pewnego stopnia...

      Usuń

Prześlij komentarz

Jeżeli ten materiał wywołał w Tobie jakiekolwiek emocje lub skłonił do przemyśleń, podziel się nimi ze mną.
Dzięki temu, dasz mi wiarę w to, że nie piszę do poduszki! 😉
Dziękuję! 💜