Euphoria Blossom CK - recenzja.

Euphoria od Cevina Kleina, parę lat temu najbardziej popularne perfumy. Dziś głównie o wersji Blossom.
(wybaczcie za zdjęcie z neta, ale nie nadaję się do robienia zdjęć zapachom )


Może nie jestem dobrym opisywaczem zapachów, ale postaram się ją Wam przybliżyć i napisać co nieco o jej jakości. Jeśli ktoś zapachu nie kojarzy, to nic prostszego jak wybrać się do drogerii i niuchnąć. :)

Najpierw może pokażę Wam różnicę między wersją podstawową, a kwiatową:

( jeśli chcesz powiększyć - kliknij)

Jak widzicie parę nut się powtarza, co przyczynia się do tego, że perfumy nie odbiegają od siebie zapachem w 100%, ale jak dla mnie w 40% spokojnie.

Euphorie w wersji podstawowej mój nos wyczuwał jako dość mocne i ciężkie perfumy, zapach niestety kojarzył mi się z babciami, dywanami na ścianach, czymś pospolitym, latami 90 też (wolę 50, 60). Większość kobiet pachniała właśnie nimi… Dlatego też, mimo iż jestem miłośniczką intensywnych, mocnych zapachów, ten zdecydowanie ten nie przypadł mi do gustu, może to być wina daktyli i drzewa mahoniowego, ale nie dam sobie ręki uciąć.

Euphoria Blossom za to, jest bardziej kwiatowa, ciut słodsza i do tego lżejsza/delikatniejsza. Zapach jest bardzo kobiecy, przyjemny. Dla mnie nadaję się bardziej na lato niźli jesień/zimę. Obydwie wersje trzymają się bardzo przyzwoicie, bo dopiero po ok. 6-7 godzinach, zapach zaczyna tracić na intensywności. Ale właśnie… Wszystko by było super, gdyby nie fakt, iż takie zapachy jak powyższy lubię u kogoś, a u siebie… nie za mocno. Nie wiem co sprawia, że tak się dzieję.

Reasumując: Euphoria u mnie odpada kompletnie, przereklamowana, wypsikana przez pół świata.
Euphoria Blossom szału nie zrobiła, dupy nie urwała, ale sprawia mi przyjemność kiedy ją użyję. :)

Nie wiem jaki jest Wasz stosunek do perfum, ale ja na co dzień używam tych z niższej półki (jak na przykład wspomniane przeze mnieostatnio Playboy’e), a na jakieś „większe wyjścia” lub po prostu w momencie kiedy mam ochotę zrobić sobie przyjemność, sięgam po te z wyżej półki. Nazwałabym to skąpstwem, ponieważ nigdy nie chce mi się wydawać parę stówek, na perfumy które i tak za długo mi nie posłużą (bo butelki 100 ml wypsikuję w max. 3 miesiące). Oczywiście kiedy dostanę jakieś, wtedy bardzo się cieszę i używam z przyjemnością, jednak sama wolę wydać te pieniądze na jakiś fajny podkład albo gadżet.

Inna sprawa jeśli byłyby to zapach idealny: długo by się trzymał, nie kosztowałby powyżej 400 zł i co najważniejsze - sama woń zwalałaby mnie z nóg. Niestety poszukiwania trwają, jeszcze takiego nie znalazłam. :(


A Wy macie swoje ulubione perfumy? Pochwalcie się!

Buziaki. :*

Komentarze

  1. Uwielbiam euphorię tą oryginalną i mam nadzieję, że kiedyś ją sobie kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam kiedyś tą orginalną, ale tak działała na mnie ze strasznie mi oczy po niej łzawiły i musiałam oddać mamie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuuu, to szkoda!
      Moja mama ma podobnie z Chanel, dostawała duszności do tego!

      Usuń
  3. Dzięki, dzięki. :))
    Bałam się reakcji mojego Guru Zapachowego. :P
    A Forbidden nie wąchałam, muszę to nadrobić!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja ubóstwiam Burberry The Body. Moje ukochane ;> bardzo lubię też Aqua Di Goya od Armaniego <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aqua Di Goya pachnie ślicznie, ale również u mnie nie nadaję się do noszenia. :P Za to Burberry widzę po raz pierwszy, chyba zacznę sobie spisywać listę do wąchnięcia następnym razem. :D

      Usuń
  5. Tak samo jest z Escadą Magnetism. Jest wszędzie! Jeżuniu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie... Aż się wymiotować chce tym zapachem.

      Usuń
  6. Też szukam idealnego zapachu... jeszcze nie spotkałam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko jest znaleźć, ale bądźmy dobrej myśli! :))

      Usuń
  7. Wąchałam oryginalną i nie mój zapach.
    Ps. Zostałaś otagowana, szczegóły u mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  8. właśnie przymierzam się do kupna tego zapachu...choć na razie moim ulubieńcem jest Puma srebrna która jest już wycofana ale znalazłam identyczny zamiennik :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie wąchałam jej, a szkoda. Co to za zamiennik? :)

      Usuń
  9. Ja też zdecydowanie wolę wersję oryginalną i jest to mój najlepszy zapach ever ! I nie zgodzę się z tym że zapach ten jest "wypsikany przez pół świata", bo od kiedy zakochałam się w tym zapachu ( z dwa i pół roku go używam), spotkałam tylko jedną osobę która używała tego zapachu i właśnie po spotkaniu z tą osobą ten zapach jest moim ulubieńcem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak to możliwe, bo u mnie kiedy weszły te perfumy wszystkie kobiety nimi zalatywały. :P

      Usuń
  10. mam oba - dostałam jakieś zlewki za darmo :)
    pracuję w sklepie z perfumami więc mam dostęp do wielu zapachów...i też miałam problem ze znalezieniem tych idealnych, zwłaszcza, że w większości przypadków psikam się i po chwili już nic nie czuję ale w koncu trafiłam Paco Rabanne Black XS :) wieeelbiam ten zapach - słodki, mocny zapach. Tak samo Victor & Rolf Flowerbomb - tego nie mam, bo kosztuje ze 4 stówy za 100ml :) ale kiedyś kiedyś...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Może to i lepiej bo jeszcze bym się zrazila :D Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja uwielbiam ten zapach w klasycznej wersji :) GENIALNY jest :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Euphori i Euphoria Blossom w ogóle mi się nie podobają.
    Ale Forbidden Euphoria - nooo. piękności!

    OdpowiedzUsuń
  14. Może nie wiecie, ale CK rozdaje darmowe próbki swoich perfum ;D Kiedyś było to Beauty, nie wiem co teraz można zamówić. Podrzucam link dal ciekawych http://nagrodobiorcy.pl/zamow-darmowa-probke-perfum-calvin-klein/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Jeżeli ten materiał wywołał w Tobie jakiekolwiek emocje lub skłonił do przemyśleń, podziel się nimi ze mną.
Dzięki temu, dasz mi wiarę w to, że nie piszę do poduszki! 😉
Dziękuję! 💜